Blog o macierzyństwie i nie tylko, z lekką dozą humoru ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2012

Żeby kózka nie skakała...

... to by Synka nie rozśmieszała! ;) Do panteonu czworonożnych ulubieńców malucha dołączyły zdecydowanie kozy, kózki i koźlątka, zwłaszcza w wydaniu miniaturowym. A tak się coś Mamie wydawało, że Synek_w_bojówkach ma zadatki na farmera... 

Jego uwagę przykuwają ostatnio wszelkie zwierzęta, szczególnie te małe i wdzięczne, jeszcze bardziej szczególnie te zabawnie podskakujące, turlające się i podfruwające wokół niego. Jako, że od wakacji i letnich upałów minęło już nieco czasu, wycieczki na wieś oraz do zoo zastąpione zostały podglądaniem zwierzaków w sieci.

Tak oto wśród rozlicznych czworonogów natrafiliśmy ostatnio na pewne małe koźlątka. 



Kózki karłowate, bo o nich mowa, są bohaterami kilku (co najmniej) klipów, odtwarzanych w serwisie YouTube, które wprawiają Synka_w_bojówkach w stan ekstatycznej wręcz radości ;) Obserwując ich zabawy, podskakiwanie, gonitwy po łące i inne figle śmieje się, kiwa i pokazuje co chwilę paluszkiem. Jako, że zaczął niedawno doskonalić sztukę samodzielnego biegania po domu, Mama_w_bojówkach już sobie wyobraża, co będzie, gdy następnym razem odwiedzimy farmę lub zoo... no i, ile frajdy przyniesie nieco starszemu i sprawniejszemu Synkowi obcowanie ze zwierzakami.

A czy Wasze maluchy były już w petting zoo?

czwartek, 21 czerwca 2012

Rybka lubi pływać ;)

Ryby i rybki towarzyszą Synkowi_w_bojówkach niemal od początku. Zdobią jego ulubiony bujaczek od Fisher-Price'a, pojawiają się w książeczkach, wśród kąpielowych zabawek, a także sennie lawirują w oczku wodnym w ogródku zaprzyjaźnionej panny... Nic więc dziwnego, że Synek bardzo je lubi. Ostatnio podczas spacerowo-plażowej wizyty w pewnej nadmorskiej knajpce był do tego stopnia zafascynowany zamontowanym tam obszernym akwarium, że nie dało się go namowić choćby na krótki spacerek na zewnątrz z którymś z rodziców, podczas gdy drugi oczekiwał na zamówione jedzenie. Synek przysiadł dumnie na sąsiadującej z akwarium pirackiej skrzyni i obserwował rozliczne gatunki większych, mniejszych i całkiem małych ryb zasiedlających szklane lokum. Ryby zdawały się myśleć, że pewnie Synek je zaraz nakarmi, bo tłoczyły się przy szybie i co rusz wyściubiały pyszczki ponad poziom wody, charakterystycznie je otwierając. Synek jednak wolał stukać otwartą łapką w szybę, co na szczęście (dla rybek) ukróciła dość szybko Mama, w zamian opowiadając Synkowi na uszko kilka ciekawych związanych z rybkami historyjek. Rybki dołączyły oficjalnie do trójcy ulubionych przez Synka stworzeń, zaraz po gołębiach i kotach, które to już na łamach maminego bloga gościły ;)

Mama_w_bojówkach powinna nadmienić, że Synek, choć zodiakalnie jest byczkiem, sam ma w sobie coś w rybki... Wprost uwielbia pluskać się i chlapać. Kąpiele są dla niego niezwykłą przyjemnością, przerywaną zwykle zbyt szybko, gdy Mama lub Tata uznają, że woda niepokojąco stygnie, i wyciągną go na miękki frottowy ręcznik. Pluska się też chętnie w zaimprowizowanym na balkonie na okoliczność początku lata baseniku z kolorowymi piłkami i innymi ciekawiekształtnymi zabawkami. Na plaży raczkuje lub drepcze w kierunku wody niemal natychmiast, gdy tylko ma ku temu sposobność, tylko patrzeć jak trzeba będzie zainwestować w narękawki albo kółko dmuchane i wybrać się na kąpielisko ;) Najnowszym odkryciem Synka i źródłem dzikiej radości są, uwaga, fontanny! Strzelające w górę gejzery wody, krople spadające na rączki i buzię, a także, co ostatnio zaobserwował na przykładzie gromadki bawiących się w upale dzieci, możliwość pluskania! I gonitwy za odpływającą piłką! Coś wspaniałego! Mama_w_bojówkach obiecuje, że zamieści pluskaniową fotorelację już wkrótce, bo Synkowej radości nie da się opisać, to po prostu trzeba zobaczyć!

wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozmawiamy z łabędziami...

Wiosna w niektóre dni wygląda już u nas całkiem wiosennie ;) Z tego względu, wykorzystując ostatnią ładną pogodę, postanowiliśmy wybrać się nad morze. Spacer nad wodę to dla Synka_w_bojówkach nie pierwszyzna, więc drzemał słodko gdy wózek terkotał po chodniku, sunął szumiąc po trawniku i nie obudziło go nawet lekkie zapadanie się kół w plażowy piach. Gdy Mama_w_bojówkach wjechała wózkiem na deski zaspiańskiego molo, synek otworzył jedno oczko, potem drugie i zaczął ciekawie rozglądać się wkoło. Blask słońca na zielononiebieskiej wodzie, pierwsze kroczki na deskach (Synek testował nowe buciki), widok przelatujących nad głowami mew - po wielu wrażeniach przyszedł jak zwykle czas na relaks w ramionach mamy. Spacerową ucztę mleczną przerwał nowy dla Synka dźwięk - pokrzykiwanie łabędzi. No i się zaczęło!

Mamo, co to tak krzyczy, co to za stwory? - zdawał się mówić Synek, gdy wyrywał się z objęć Mamy_w_bojówkach, kategorycznie żądając postawienia na ziemi i podprowadzenia do barierki molo. Mama po namyśle postawiła Synka na ławce nieco od owej barierki oddalonej i mocno objęła go w pasie tak, by mógł popatrzeć na unoszące się po wodzie... łabędzie! Śnieżnobiałe samce i pstrokate samiczki, cała gwarna grupa przyciągała uwagę Synka niczym magnes ;) Łabędzie pływały sobie dostojnie, co jakiś czas pokrzykując. Synek_w_bojówkach zamyślił się chwilę, po czym odpowiedział na okrzyk wdzięcznym "eeeeiiii, eeee, eee";) Po krótkiej wymianie uprzejmości łabędzie, zachęcone małym gadułą i, jak podejrzewa mama, spodziewające się, że rzuci im on nieco okruchów chleba, podpłynęły bliżej. Rozmowa trwała dobre kilka minut! Synek zaaferowany i nieco zmęczony dał się mamie namówić na porcję mleczka i relaks w wózku w drodze powrotnej tramwajem do domu. O przygodzie z łabędziami nie omieszkał opowiedzieć Tacie_w_bojówkach, gdy ten wrócił z pracy.

Nie bez kozery mówi się, że dzieci doskonale porozumiewają się ze zwierzętami... Ciekawe, o czym tak sobie gawędzili. Mama_w_bojówkach nie została, niestety, wtajemniczona w ich plany ;)

czwartek, 29 marca 2012

Rzecz o kotach i gołębiach

Synek_w_bojówkach, jak na niemal roczniaka przystało, stawia pierwsze kroczki. Głównie w domowych pieleszach, choć dreptanie w asyście mamy lub babci zdarzyło mu się już także na spacerze. 

Podczas jednego z owych spacerów Synek_w_bojówkach napotkał gołębie. Ptactwo gwarnie zleciało się w okolice odwiedzanego przez liczne mamy i maluszki placu zabaw, w nadziei, że dostanie do podziobania trochę chlebka, kukurydzianych chrupek czy innych spacerowych łakoci. Synek_w_bojówkach oniemiał, oczka zrobiły mu się wielkie jak pięciozłotówki, po czym z radosnym okrzykiem zaczął całą siłą małego ciałka wyrywać się z pasów bezpieczeństwa w wózku... Mama_w_bojówkach wymontowała więc syna z pojazdu, wyposażyła w obuwie, po czym chwyciła pod paszki i pomogła przespacerować się w kierunku gołębi. Synek z dumą i nieukrywaną radością Małego Odkrywcy obserwował, głośno komentował, a nawet próbował wdrapać się na płotek, za którym przebywały ptaki. Mama doszła do wniosku, że chyba czas wybrać się do zoo... 

Od tamtej pory Synek_w_bojówkach nie przejedzie ani nie przejdzie obojętnie obok żadnego gołębia. Niedawno chciał nawet podzielić się z kilkoma nowym rarytasem - makowym rogalikiem! Podobną sympatią darzy jedynie domowe czworonogi - koty, a jako, że w rodzinie kotolubów sporo, ma wiele okazji obcować z futrzakami. Niestety, z jakiegoś dziwnego powodu, im bardziej chciałby zaprzyjaźnić się z którymś kotem, tym bardziej kot ów ucieka poza zasięg małych łapek... Synek_w_bojówkach nie poddaje się jednak i wytrwale ćwiczy, by już wkrótce dotrzymać kotom tempa w psotach. Mama z kolei już obmyśla plan wycieczek turystyczno-krajoznawczych do królestwa gołębi - na Stare Miasto, z obowiązkowym przysmakiem dla ptaków w kieszeni. Relacja, jak mniema, już wkrótce ;)